Jest ciemno. Ciemno jak najciemniej.
Żyć nie ma.
Zapachniało Wojaczkiem. Koleżanka nazwała mnie nie tak dawno Wojaczkiem w spódnicy. A potem się popłakała. Z jej oczu płynęły najprawdziwsze łzy i nie potrafiłam nic zrobić. Stałam więc i milczałam, gdy ona wypłakiwała, że nie da mi tak skończyć, jak skończył on.
Wszystko tak we mnie siedzi. Gromadzi się, sączy, spływa z ran powoli, a ja jestem coraz bardziej pełna, coraz częściej mam ochotę po prostu wybuchnąć płaczem i z trudem się powstrzymuję. Za dużo tego jak dla mnie. Za dużo. I wszyscy, którzy mnie nie powinni obchodzić, a obchodzą bardzo.
Musze jakoś odreagować. Jakoś, właśnie. Jak do cholery?
Dziś usiadłam na chwilę na ławkach na rynku. Siedziałam patrząc na gołębie i przechodziła obok mnie niewielka grupka w moim wieku. Dwie lub trzy dziewczyny, tyle samo chłopców, jeden z nich z uśmiechem powiedział mi, że smutek nie pasuje mi do rysów twarzy i oczu i że mam się uśmiechnąć. 'Jak?' "O tak!" i pokazał mi swoje zęby.
O tak.
Nie wychodzi.
Noc pod biurkiem. Obawiam się, że będzie to samotna ciemność.
Zapachniało Wojaczkiem. Koleżanka nazwała mnie nie tak dawno Wojaczkiem w spódnicy. A potem się popłakała. Z jej oczu płynęły najprawdziwsze łzy i nie potrafiłam nic zrobić. Stałam więc i milczałam, gdy ona wypłakiwała, że nie da mi tak skończyć, jak skończył on.
Wszystko tak we mnie siedzi. Gromadzi się, sączy, spływa z ran powoli, a ja jestem coraz bardziej pełna, coraz częściej mam ochotę po prostu wybuchnąć płaczem i z trudem się powstrzymuję. Za dużo tego jak dla mnie. Za dużo. I wszyscy, którzy mnie nie powinni obchodzić, a obchodzą bardzo.
Musze jakoś odreagować. Jakoś, właśnie. Jak do cholery?
Dziś usiadłam na chwilę na ławkach na rynku. Siedziałam patrząc na gołębie i przechodziła obok mnie niewielka grupka w moim wieku. Dwie lub trzy dziewczyny, tyle samo chłopców, jeden z nich z uśmiechem powiedział mi, że smutek nie pasuje mi do rysów twarzy i oczu i że mam się uśmiechnąć. 'Jak?' "O tak!" i pokazał mi swoje zęby.
O tak.
Nie wychodzi.
Noc pod biurkiem. Obawiam się, że będzie to samotna ciemność.
Pies siedzi kolo mnie i spoglada swymi slepiami. "Pobiegamy? No nie badz taka lazja. Chodz.' To zdaje sie mowic moj pies. I co ja mam zrobic? Pojde z nim. Potarzamy sie w resztkach sniegu. :D
Zdechnal mi wrobelek na parapecie. Wychodze wlasnie do siebie, zasuwam zaslony, patrze... A tam malutkie martwe cialko za oknem. :( Skremowalam jego tycie zwloki. (wrzucilam do pieca, jakby kto nie wiedzial ;)). Ale tak se teraz mysle... Jesli on, bidulek, zmarl zarazony ptasia grypa? Chyba powinnam jakies wladze zawiadomic. :P Ale juz nie ma zwlok... Moze nie umre od wrobelkowej ptasiej grypy? :P
Centrum miasta. Jakiś facet zaczyna grać 'What a wonderful world' na saksofonie, dziewczyna w zielonej kurtce gwałtownie odwraca się w jego stronę lekko zagubiona. Patrzy na niego przez chwilę i wraca na swoją dawną drogę, a pod nogami latają jej foliowe woreczki.
Gromady obcokrajowców. Turystów. Przechodniów. Rozkopana ulica. Panowie robotnicy stoja oaprci i patrzą się na koparkę. "Jakbyś miała taką ładną koparkę to tez byś ją podziwiała...'
A potem spacer po wspomnieniach. Szukanie... Szukanie przeszłości. Stara kamienica. Odrapane ściany, zniszczone drzwi. Zamykam oczy i wyobrażam sobie jak wyglądała siedemdziesiąt lat temu. W teczce bezpiecznie spoczywają dokumenty. Ciekawe, kto tutaj teraz mieszka...
Uśmiecham się. Do przeszłości. Chciałabym sie położyć na tawie. I usłyszeć, że 'będzie dobrze'...
A Tomaszowi dziekuję za towarzystwo. I pomocną dłoń. I za dobre słowo ;) I za to, że zna mnie jak nikt.
I powiedz ty mi, dobry duchu... Co ja mam robić? Czas ucieka...
Gromady obcokrajowców. Turystów. Przechodniów. Rozkopana ulica. Panowie robotnicy stoja oaprci i patrzą się na koparkę. "Jakbyś miała taką ładną koparkę to tez byś ją podziwiała...'
A potem spacer po wspomnieniach. Szukanie... Szukanie przeszłości. Stara kamienica. Odrapane ściany, zniszczone drzwi. Zamykam oczy i wyobrażam sobie jak wyglądała siedemdziesiąt lat temu. W teczce bezpiecznie spoczywają dokumenty. Ciekawe, kto tutaj teraz mieszka...
Uśmiecham się. Do przeszłości. Chciałabym sie położyć na tawie. I usłyszeć, że 'będzie dobrze'...
A Tomaszowi dziekuję za towarzystwo. I pomocną dłoń. I za dobre słowo ;) I za to, że zna mnie jak nikt.
I powiedz ty mi, dobry duchu... Co ja mam robić? Czas ucieka...
Robiac porzadki w zapyzialych szufladkach znalazlam... Znalazlam milosc moich szczeniecych lat. Kasety zespolu Prodigy. Kasety bez opakowan, belejak rzucone... Ech, to byly czasy. To bylo dawno temu. Zaraz poszukam magnetofonu kasetowego i az se wlacze. :P
Teraz przezywam fascynacje SNL. I Grabazem. Ale Grabaz powraca cyklicznie. :P
'No chodz, chodz ze mna do lozka... No chodz, chodz ze mna do lozka...'
Oprocz fascynacji sa tez irytacje. I tajemnice. Ktore niepotrzebnie ujrzalys wiatlo dzienne. Balagan w glowie. I kilogramy niepotrzebnych mysli. I morze wylanych lez.
Teraz przezywam fascynacje SNL. I Grabazem. Ale Grabaz powraca cyklicznie. :P
'No chodz, chodz ze mna do lozka... No chodz, chodz ze mna do lozka...'
Oprocz fascynacji sa tez irytacje. I tajemnice. Ktore niepotrzebnie ujrzalys wiatlo dzienne. Balagan w glowie. I kilogramy niepotrzebnych mysli. I morze wylanych lez.
14 marca 2006, 14:49:34 · Dodaj komentarz
Zalatwienie pogrzebu jest... przerazajaco proste. Zajelo mi to okolo 1,5 razem z wyborem... ekhm, wiadomo czego. Cholera. Poczulam sie tak, jakbym byla w salonie samochodowym. Roznie bywa.
Ostatni list. Cudownie radosny. Ja tez mam byc cudownie radosna i mam cieszyc sie zyciem a nie plakac po Nim.
Ostatni list. Cudownie radosny. Ja tez mam byc cudownie radosna i mam cieszyc sie zyciem a nie plakac po Nim.
Slucham wloskich piosenek... Zamykam oczy... Widze rzeczy, ktorych widziec absolutnie nie powinnam. Ba, widze osobe, ktorej widziec absolutnie nie powinnam. Nie chce wracac do tamtychc zasow. Nawet zamykajac oczy. Dlaczego moj mozg podsuwa mi takie obrazki? Podswiadomosc? Ja nawet w podswiadomosci go nienawidze.
Doszlam do wniosku, ze otaczaja mnie toksyczni ludzie. Sama tez chyba jestem toksyczna. Da sie jakos z tej toksycznosci wyjsc? Wyleczyc?
Serducho bije jak szalone. Incydent. Dalej zbieram sie z podlogi. Szkoda, ze TO nadal ma nade mna przewage. Ale pewnie bedzie ja miec jeszcze przez jakis czas.
niechceniechceniechceniechceniechceniechceniechceniechceniechce...
Chce zrealizowac marzenia. Chce, zebys przy mnie byl. Chociaz przez minute...
Doszlam do wniosku, ze otaczaja mnie toksyczni ludzie. Sama tez chyba jestem toksyczna. Da sie jakos z tej toksycznosci wyjsc? Wyleczyc?
Serducho bije jak szalone. Incydent. Dalej zbieram sie z podlogi. Szkoda, ze TO nadal ma nade mna przewage. Ale pewnie bedzie ja miec jeszcze przez jakis czas.
niechceniechceniechceniechceniechceniechceniechceniechceniechce...
Chce zrealizowac marzenia. Chce, zebys przy mnie byl. Chociaz przez minute...
05 marca 2006, 18:37:42 · 12 komentarzy
Dlaczego osoby, ktore bardzo kocham tak bardzo mnie rania? Dlaczego potrafie nienawidzic z calego serca? Chyba jestem zla dziewczynka... Albo swiat sie zmienia a ja za tymi zmianami nie nadazam. Moze teraz trzeba byc agresywnym. Moze juz nie ma miejsca anic zasu na czuly usmiech?
Jezeli kiedykolwiek bede miala dziecko, to wychowam je inaczej. Nie tak, jak rodzice wychowali mnie. Wychowali mnie chyba dobrze ale popelnili zbyt duzo bledow.
I bede kochala moje dziecko. Miloscia prawdziwa.
Jesli kiedykolwiek bede miala dziecko. Chcialabym.
Jezeli kiedykolwiek bede miala dziecko, to wychowam je inaczej. Nie tak, jak rodzice wychowali mnie. Wychowali mnie chyba dobrze ale popelnili zbyt duzo bledow.
I bede kochala moje dziecko. Miloscia prawdziwa.
Jesli kiedykolwiek bede miala dziecko. Chcialabym.
Moje motto. Z bardzo starej juz piosenki zespolu Reamonn. I trzymam sie tego.
'I'm a supergirl, and supergirls don't cry'
Ech, chcialabym byc madrzejsza. I chcialabym wiedziec, co sie wydarzy w przyszlosci. Moze oszczedziloby mi to przykrych niespodzianek.
A we wtorek wyniki. Marysia musiala wolny dzien spieprzyc.
Zdalam? Nie zdalam? Zdalam? Nie zdalam?
'I'm a supergirl, and supergirls don't cry'
'I'm a supergirl, and supergirls don't cry'
Ech, chcialabym byc madrzejsza. I chcialabym wiedziec, co sie wydarzy w przyszlosci. Moze oszczedziloby mi to przykrych niespodzianek.
A we wtorek wyniki. Marysia musiala wolny dzien spieprzyc.
Zdalam? Nie zdalam? Zdalam? Nie zdalam?
'I'm a supergirl, and supergirls don't cry'